czwartek, 19 marca 2015

Komplet Ariel Hat

Witajcie :)
Od trzech dni leżę chora. Ponieważ nie bardzo jestem w stanie zebrać myśli, aby napisać coś sensownego, dzisiaj będzie krótko...


Muszę się śpieszyć, bo wiosna tuż, tuż... a ja nie pokazałam jeszcze wszystkich zimowych udziergów. 

Ten prosty komplecik, za którego kolorem nie przepadam, wydziergałam w styczniu. Ponieważ ostatni czas jest dla mnie dosyć "intensywnie zaganiany", pokazuję go dopiero teraz.


Przepraszam za jakość zdjęć...  
Robione były jeszcze w zimie, przy słabym naświetleniu, czasem włączyła się lampa, stąd różne odcienie koloru...





Wzór rozpisany jest na grubsze druty, zatem go odrobinę zmodyfikowałam, nabierając w obydwu częściach kompletu więcej oczek i powtarzając niektóre schematy "M" w kominie trochę więcej razy, niż zaznaczono we wzorze...



Wzór darmowy: Ariel Hat
Druty: 3,5 i 4 mm




czwartek, 12 marca 2015

Wygrałam :)



Witajcie :) 
Czas pędzi nieubłaganie i ciągle mi go brakuje. Różne zawirowania życiowe sprawiają, iż człowiekowi czasami nic się nie chce. Jednak w tym natłoku życia zdarzają się i przyjemne chwile:)

Chcę pochwalić się, iż parę dni temu wygrałam candy w Wyplatankach u Marty i Alicji :) Byłam przeszczęśliwa, ponieważ jest to moje pierwsze w historii wygrane candy! :) Właściwie dosyć rzadko brałam udział w jakimkolwiek candy. Parę razy zapisałam się na takowe, jednak nigdy nie miałam szczęścia w losowaniu, 
aż do teraz :) 

W Wyplatankach do wygrania były wspaniałe prezenty – dwa kolorowe koszyki z wikliny papierowej, które zauroczyły mnie od razu i bardzo chciałam wejść w ich posiadanie :) 
I udało się – wygrałam!

Przesyłka nadeszła błyskawicznie. Bardzo szybko zaczęłam ją rozpakowywać, bo chciałam już zobaczyć wygraną, dotknąć, pomacać… Nigdy nie trzymałam w rękach wyrobu z wikliny papierowej. Wyobraźcie sobie jakież było moje zdziwienie, gdy, po otwarciu pudełka, moim oczom ukazały się aż TRZY KOSZYKI! Byłam w przysłowiowym "siódmym niebie" :) 
Cieszyłam się jak dziecko, a mojej radości nie było końca… Stałam się bowiem posiadaczką cudownych trzech koszyków :)))

Oto one:

- Pierwszy koszyk:





- Drugi koszyk:





- Obydwa razem:






- I trzeci koszyk - ten dodatkowy:







- Wszystkie trzy razem:





Ale to nie wszystko :) 

W jednym z koszyków znalazłam kopertę, a w niej:
- prześliczny frywolitkowy komplet – KOLCZYKI z BRANSOLETKĄ:


- oraz nietuzinkowe KOLCZYKI z wikliny papierowej:


Jeden z koszyków od razu znalazł swoje przeznaczenie. 
Będę trzymała w nim aktualny udzierg:





W Wyplatankach, oprócz cudownie wyplatanych wyrobów z wikliny papierowej, znajdziecie także frywolitkowe cudeńka. Jeżeli ktoś z Was nie odwiedził jeszcze tego bloga, to koniecznie tam zajrzyjcie już teraz!  Na pewno wpadniecie w taki sam zachwyt nad ich wyrobami, jak ja.





Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad zamówieniem w Wyplatankach dużego kosza. Jednak wciąż nie mogłam się zdecydować. Teraz, kiedy już zobaczyłam koszyki na własne oczy...  pomacałam je, i stwierdziłam, iż nie tylko są piękne, ale również wspaniale „zakonserwowane” - sztywne i trwałe, postanowiłam zamówić kosz z pokrywą, podobny do tego:


Zdjęcie pochodzi z Wyplatanek. Zostało zamieszczone za zgodą właścicielek :)

Dziewczyny, jeszcze raz ogromnie dziękuję za przemiłą niespodziankę… Za ten dreszczyk emocji 
i radość, której mi dostarczyłyście :)))

 Życzę wszystkim miłego i twórczego czasu :)



poniedziałek, 2 marca 2015

Smutek i Trochę Radości…



Jakiś czas mnie tutaj nie było. Powód? Naszą rodzinę z Lublina spotkała tragedia… i jakoś brakowało mi sił i chęci, aby cokolwiek napisać. OTÓŻ... Wieczorem 13 lutego na przejściu dla pieszych samochód potrącił członka naszej rodziny - 17-letniego Adriana, w momencie gdy ten praktycznie opuszczał już owo przejście… zabrakło paru kroków. Przyczyną wypadku była brawurowa jazda młodego kierowcy.
Akurat zabierałam się do pisania posta, gdy dowiedziałam się o tym tragicznym wypadku. Tragicznym, bo Adrian zmarł 14 lutego rano, w dzień moich urodzin. To był wspaniały chłopiec… Miał tyle planów na przyszłość…
Trudno mi jeszcze o tym pisać bez emocji… Dlatego więcej szczegółów wypadku, video i zdjęcia zmasakrowanego przodu samochodu znajdziecie - TUTAJ i TUTAJ

Prezenty urodzinowe otrzymałam oczywiście z opóźnieniem… bo kto wówczas o tym myślał?... I właśnie dzisiaj chcę się nimi pochwalić. Przy okazji pochwalę się prezentami, które otrzymałam jeszcze pod choinkę, jednak nie zdążyłam się nimi pochwalić…

Prezenty świąteczne:
- druty akrylowe KnitPro – są prześliczne, takie optymistyczne, uwielbiam na nie patrzeć, jednak jeszcze nie przekonałam się do nich całkowicie i na razie „leżą sobie”… Zdecydowanie najbardziej lubię druty metalowe. Z kolei nie lubię drutów bambusowych, jak dla mnie są zbyt „toporne” i oczka nie ześlizgują się z nich dość szybko;

- dwie najkrótsze żyłki do drutów KnitPro;




- woda perfumowana „Chanel N°5” (na zdjęciu z włóczkami) – jednak to zdecydowanie nie mój zapach i już zamieniłam się z koleżanką na wodę perfumowaną Calvina Kleina „Secret Obsession”. W zasadzie nie jestem zwolenniczką markowych, drogich wód – sama nigdy nie wydałabym tyle pieniędzy na jakąkolwiek wodę;

- trochę włóczek, głównie niemieckich

Prezenty urodzinowe:
- wełna estońska 2 ply w kolorze rainbow, ta grubsza 400m/100g;


- dwa komplety szydełek;




- miarka grubości drutów i obcinacz do nitek;


- sporo moich najukochańszych drutów żyłkowych „addi” – z Niemiec. Jestem zadowolona zwłaszcza z moich ulubionych 40 cm oraz z nietypowych nr 1/150 cm (ciekawe, czy kiedyś je wykorzystam?), no i oczywiście ze wszystkich pozostałych;


- trochę włóczek: włoskich, portugalskich i YanArt – z przeznaczeniem na ponczo, tym razem dla mnie (na zdjęciu są włóczki urodzinowe i świąteczne – nie fotografowałam wszystkich motków każdej włóczki);


- i ukochany storczyk



Mam sporo pozaczynanych udziergów, które będę sukcesywnie kończyła... 
Posiadam także do zamieszczenia parę zaległych udziergów zimowych, które należy obfotografować… Cierpię na permanentny brak czasu…

Jestem bardzo ciekawa co nowego pojawiło się na Waszych blogach? Niebawem zacznę odwiedziny i bardzo Was przepraszam, że z takim opóźnieniem :(
 
Życzę Wszystkim miłego, udanego i twórczego tygodnia…



środa, 11 lutego 2015

Warkoczowo... Raz Jeszcze...



Czapka dziergana na zamówienie, na wzór TEJ 








Włóczka „Czterdziestka” (40% Wełna,60% Acryl) - kolor 1530


Wzór – Tutaj


Druty nr 4 (całość)


Zużyłam niecałe 10 dkg włóczki




Czapkę dziergałam bezszwowo  w okrążeniach


Ponieważ wzór pochodzi z czapeczki dziecięcej, zmodyfikowałam go następująco: 

- zamiast ściągacza wydziergałam TEN warkocz, dodając do 
motywu, na obydwu bokach, po 2 oczka lewe. Długość warkocza 
dopasowałam do obwodu głowy. Po jego zszyciu, nabrałam na jeden z boków 180 oczek na czapkę, 



- dla uzyskania większej szerokości (obszerności) – zwiększyłam ilość warkoczy do 10-ciu, stąd liczba 180 oczek (motyw jednego warkocza = 18 oczek),


- aby czapka była dłuższa – dwa razy przerobiłam 15 pierwszych rzędów, czyli dwa pierwsze sploty warkocza (po pierwszych 15-tu rzędach warkocz krzyżowałam tak, jak w 8-mym rzędzie).


Nabierając 180 oczek, obawiałam się trochę, iż czapka wyjdzie zbyt szeroka. Jednak moje obawy okazały się na szczęście bezpodstawne, gdyż warkocze "pochłaniają" oczka, a czapka miała być dość obszerna...




- Obwód: od 54 cm do 58 cm

- Długość: ok. 27 cm


 Czapki z wykorzystaniem tego wzoru pokazywałam TUTAJ

 Serdeczności dla odwiedzających :)






Obserwatorzy